Sunday, 23 April 2017

Zofia Bogusławska: „Dziewczynka z Przewozu” - recenzja książki.


Przeczytanie „Dziewczynki z przewozu” podczas urlopu w Polsce poleciła mi Mama (jak zwykle J). Widziałam tę książkę na półce w domu od lat, ale jakoś nigdy nie przykuła mojej uwagi. W końcu jednak zdecydowałam się po nią sięgnąć. Czy się opłaciło? Zapraszam do lektury.


Akcja powieści, wydanej po raz pierwszy w 1930 r., toczy się na Ziemi chełmińsko-dobrzyńskiej niedługo po zakończeniu I wojny światowej. Anielka Borucka wraz z ojcem wprowadza się do należącego do niego majątku, zagrabionego przez okupantów w czasie wojny. Opuszczony, zniszczony budynek stopniowo przeradza się w przytulny i ciepły dom, a dziewczynka powoli odnajduje się w nowej rzeczywistości. Pewnego dnia odkrywa stary kuferek, a w nim zagadkowy złoty łańcuszek z niebieskim krzyżykiem. Wkrótce potem miejscowy żebrak wyjawia jej pewną tajemnicę...


„Dziewczynka z Przewozu” to książka typowo dziewczęca. Chwilami przypominała mi „Dzieci z Bullerbyn”, choć nie da się nie zauważyć, że autorka inspirowała się przede wszystkim „Anią z Zielonego Wzgórza” L. Maud-Montgomery. Analogii jest naprawdę sporo – podobne są losy dziewczynek, ich szkolne perypetie, przyjaźnie, zachowanie, a nawet tytuły obu książek. Historia Anielki opisana jest jednak w nieco inny sposób, a fakt umieszczenia akcji na ziemiach polskich pozwala na wprowadzenie kilku wątków historyczno-patriotycznych.


Powieść Zofii Bogusławskiej napisana jest dość prostym, odpowiednim dla młodszego czytelnika, językiem. Bardzo spodobał mi się pomysł nadania cech ludzkich domowi Boruckich, a także żyjących w nim zwierząt. Czujący i myślący budynek, a także rozmawiające ze sobą pająki czy muchy wprowadziły element magii – na tyle jednak subtelny, aby nie zburzyć wrażenia autentyczności całej historii. Również nieliczne, choć bardzo plastyczne i barwne opisy przyrody pozwalają doskonale wyobrazić sobie miejsca, w których rozgrywały się wydarzenia. Nasza książka z 1970 r. (Instytut Wydawniczy Pax) jest ilustrowana, nie wiem jednak, czy inne wydania również zawierają grafiki.  

Książka podzielona jest na 23 krótkie rozdziały. Każdy z nich opisuje kolejną przygodę Anielki, a wszystkie razem tworzą ciekawą, logiczną całość. Jedyne, co mogę zarzucić książce to fakt, że niektóre rozdziały sprawiały wrażenie niedokończonych, jak gdyby ich akcja nagle się urywała. Czasem wyjaśnienie historii znajdowało się kilkanaście stron dalej, niekiedy jednak wydawało mi się, że kilka zdań więcej dałoby lepszy obraz całej sytuacji.


Mimo tych niewielkich zastrzeżeń uważam, że „Dziewczynka z Przewozu” to książka warta przeczytania. Polecam ją szczególnie fanom twórczości L. Maud-Montgomery oraz jej podobnej.  

Książkę oceniam na 4 z 5 gwiazdek.
****

PS Niestety nie udało mi się znaleźć nowego wydania powieści. Jeśli więc będziecie zainteresowani przeczytaniem jej, myślę, że dobrym pomysłem będzie przeszukanie zasobów miejskiej biblioteki lub portali aukcyjnych.



Tytuł: „Dziewczynka z Przewozu”
Autor: Zofia Bogusławska
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX 1970
Ilość stron: 182
Rok pierwszego wydania: 1930
Język oryginału: polski